Orzecznik
Wróć do wyników
WYROK

V KK 423/11

Sąd Najwyższy · Izba Karna / Wydział V · 16 października 2012

Pobierz PDF
Data orzeczenia
16 października 2012
Data publikacji
20 listopada 2012
Sąd / organ
Sąd Najwyższy — Izba Karna / Wydział V
Skład orzekający
Dariusz Czajkowskisędzia, Jarosław Matrasprzewodniczący, Zbigniew Puszkarskisędzia
Podstawa prawna
Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny; Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks postępowania karnego; Obwieszczenie Marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 czerwca 2005 r. w sprawie ogłoszenia jednolitego tekstu ustawy - Prawo o ruchu drogowym

Sentencja

Sygn. akt V KK 423/11

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 16 października 2012 r.

Sąd Najwyższy w składzie:

SSN Jarosław Matras (przewodniczący)

SSN Zbigniew Puszkarski

SSA del. do SN Dariusz Czajkowski (sprawozdawca)

Protokolant Barbara Kobrzyńska

przy udziale prokuratora Prokuratury Generalnej Zbigniewa Siejbika,

w sprawie R. H.

uniewinnionego od zarzutu popełnienia przestępstwa z art. 177 § 2 kk

po rozpoznaniu w Izbie Karnej na rozprawie

w dniu 16 października 2012 r.,

kasacji, wniesionej przez pełnomocnika oskarżycielki posiłkowej E. W.

od wyroku Sądu Okręgowego

z dnia 22 czerwca 2011 r.,

utrzymującego w mocy wyrok Sądu Rejonowego

z dnia 11 stycznia 2011 r.,

1) uchyla zaskarżony wyrok i sprawę przekazuje Sądowi

Okręgowemu do ponownego rozpoznania w postępowaniu

odwoławczym;

2) zarządza zwrot oskarżycielce posiłkowej E. W. uiszczonej

przez nią opłaty od kasacji w kwocie 450 zł (czterystu

pięćdziesięciu złotych).

2

Uzasadnienie

R. H. został oskarżony o to, że w dniu 8 czerwca 2005 r. na drodze K-8 na ul.

G. w K., nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym w ten

sposób, że kierując samochodem osobowym marki Jaguar /…/ wskutek

niezachowania szczególnej ostrożności obowiązującej kierującego przy

dojeżdżaniu do oznakowanego przejścia dla pieszych, nie zareagował skutecznym

zmniejszeniem prędkości lub zatrzymaniem się przed przejściem, wobec sytuacji

stanowiącej zagrożenie bezpieczeństwa, czym przyczynił się do potrącenia pieszej

W. M., która w wyniku wypadku doznała obrażeń ciała w postaci urazu czaszkowo

– mózgowego, złamania kości podstawy czaszki z wylewem podpajęczynówkowym,

podtwardówkowym oraz stłuczenia płata skroniowego prawego, które spowodowały

jej śmierć, tj. o czyn z art. 177 § 2 k.k.

Po uchyleniu przez Sąd Okręgowy pierwszego orzeczenia skazującego R. H.,

wydanego przez Sąd Rejonowy, po ponownym rozpoznaniu sprawy, wyrokiem z

dnia 11 stycznia 2011 r., Sąd ten uniewinnił oskarżonego od popełnienia

zarzucanego mu czynu, a kosztami procesu obciążył Skarb Państwa.

Apelację od tego wyroku wniósł pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej,

zarzucając:

1. naruszenie przepisów prawa procesowego mające wpływ na treść

zaskarżonego wyroku, a w szczególności:

 art. 442 § 3 k.p.k. poprzez nieuwzględnienie tak w zaskarżonym wyroku jak i w

toku całego procesu zarówno zapatrywań prawnych jak i wskazań Sądu

Okręgowego co do dalszego postępowania zawartych w wyroku z dnia 29

sierpnia 2008 roku, a zwłaszcza takich jego zapatrywań, z których wynikało, iż:

- nie wyjaśniono (s. 17 uzasadnienia SO), dlaczego oskarżony, który twierdził, że

właściwie obserwował przedpole jazdy i jechał z dozwolona prędkością, nie

zmniejszył jej, aby zatrzymać się przed pieszą, tym bardziej, że materiał dowodowy

jasno pokazuje, iż oskarżony H. najpierw uderzył zmarłą W. M., a dopiero potem

hamował, na co wskazywał „pisk opon” (świadek W. Z. k. 20-21),

- nie wyjaśniono (s. 17 uzasadnienia SO), choćby w oparciu o eksperyment

procesowy, z jakiej odległości przy właściwym obserwowaniu przedpola jazdy

oskarżony H. dostrzegłby pieszą, tym bardziej, że:

3

- oskarżony sam wyjaśnia, iż „zbliżając się do przejścia dla pieszych (...) spojrzałem

w prawo i nikogo nie było ani na pasach, ani na chodniku. Z prawej strony jezdni

czyli na moim pasie ruchu widziałem grupkę pieszych.(...) Widząc to skierowałem

samochód bliżej osi jezdni” (k. 102 v),

- świadek Z. H., całkowicie pominięta w toku postępowania przed Sądem

Rejonowym po ponownym rozpoznaniu sprawy, zeznała wcześniej wyraźnie, że

„droga była prawie pusta" (protokół rozprawy z 9 grudnia 2005 roku- numer karty

nie czytelny na ksero) oraz „po wyjeździe z łuku widać było przejście dla pieszych,

droga była szeroka przed nami, ja nie widziałam nikogo” (k. 18 v),

- nad przejściem dla pieszych widoczny był znak D-6 oraz pulsujące światło, co nie

mogło, jak zauważa Sąd Okręgowy, stanowić zaskoczenia dla kierowcy pojawienie

się pieszych,

- Sąd Okręgowy już raz zanegował sugestię obrońcy oskarżonego mec. W., iż nie

mogło być mowy o „nagłym wejściu zza samochodu”, gdyż w ocenie świadka

poprzednie auta minęły już przejście (s. 17 uzasadnienia SO),

- nie wyjaśniono w oparciu o dostępny materiał dowodowy czy oskarżona weszła

na przejście dla pieszych czy wtargnęła, mimo iż:

- świadek Z. zeznaje wyraźnie „kiedy ta kobieta była już na pasach jakiś metr może

półtora od krawężnika” (k. 20 v), dodając na rozprawie w dniu 3 marca 2009 roku, iż

pokrzywdzona weszła na pasy normalnie prowadząc rower z zakupami, a zatem o

wtargnięciu, czy wręcz rzuceniu się pod koła pojazdu nie mogło być mowy,

- oskarżony sam podaje, że skierował samochód bliżej osi jezdni, a zatem trudno

przypuszczać, by było to „wtargnięcie”, skoro musiała zmarła być już bliżej tego

miejsca, który opisywał oskarżony H.,

- nie wyjaśniono (s. 12 uzasadnienia wyroku SO), czy i ewentualnie w jakiej

odległości był umieszczony sygnał ostrzegawczy A-16,

- nie wyjaśniono czasu reakcji kierującego, przy czym nie chodziło tu jak podali

biegli o reakcję „przeciętnego kierowcy”, ale kierującego, czyli 74- letniego obecnie

(w dacie zdarzenia 68- letniego) mężczyzny, którego reakcja może być

zdecydowanie niższa niż większości kierowców, chociażby ze względu na jego

wiek

* art. 442 § 2 k.p.k. w związku z art. 394 k.p.k. poprzez ujawnienie na rozprawie bez

odczytywania „wszystkich dowodów podlegających odczytaniu na rozprawie”, bez

wskazania tych dowodów a co najistotniejsze bez wskazania podstawy prawnej nie

4

wiadomo, które dowody zostały uznane jako pozostawione do ujawnienia, mimo iż

np. w uzasadnieniu Sąd opiera się na zeznaniach świadka Z. S., a w ogóle pomija,

tak jakby ich nie było, zeznania świadka Z. H., co stanowi rażące naruszenie

przepisów prawa procesowego,

* art. 2 § 1 pkt 1 k.p.k., w związku z art. 2 § 2 k.p.k., w związku z art. 366 § 1 k.p.k.

poprzez nie wyjaśnienie wszystkich okoliczności sprawy, a w szczególności tych,

których ustalenia domagał się w ramach wytycznych, a przytoczonych w pierwszym

podpunkcie niniejszej apelacji, Sąd Okręgowy,

* art. 7 k.p.k. poprzez jednostronną i nacechowaną brakiem obiektywizmu ocenę

materiału dowodowego, a zwłaszcza polegającą na tym, iż:

- w sposób całkowicie niezrozumiały i pozbawiony tak logiki i zasad

doświadczenia życiowego Sąd przyjmuje, iż brak jest podstaw do przyjęcia, iż „(...)

oskarżony niedostatecznie i ze zbyt małą uwagą obserwował drogę, aby błędnie

interpretował zachowania innych uczestników ruchu nie stosował się do znaków

drogowych”, mimo iż nie uczynił nic w tym kierunku, aby tezę tę udowodnić

(chociażby w proponowany przez SO sposób poprzez eksperyment w miejscu

zdarzenia, czy sprawdzenie choćby w ZDM kwestii znaków ostrzegawczych),

- dokonano oceny biegłego K., przez pryzmat dość ogólnego stwierdzenia o

„wadze” opinii, którą wywiódł Sąd w oparciu o przymioty fachowości, pełności i

szczególności przy czym nie wiadomo konkretnie co miało zadecydować o

doniosłości tej opinii, skoro nie wiadomo tego z uzasadnienia, a Sąd odmówił niżej

podpisanemu pełnomocnikowi, a w konsekwencji pozostałym biegłym, odnieść się

do jego wypowiedzi, a zatem uznał a priori opinię biegłego K. za jedynie miarodajną,

- zakwestionowanie opinii biegłego B. m.in. co do ustalenia miejsca potrącenia

zmarłej pokrzywdzonej dlatego, że oparł się on na zakwestionowanej w wyroku

części wyjaśnień oskarżonego, mimo iż była to jakby nie spojrzeć część materiału

dowodowego, a biegły nie mógł wiedzieć, którą jego część uzna za niewiarygodną

w wyroku Sąd,

- zakwestionowanie w części opinii biegłych K. i S. tylko dlatego, że

wyprowadzili konkluzję o przyczynieniu się do wypadku oskarżonego i to mimo

dostrzeżenia tej możliwości w analizie prawnej dokonanej przez Sąd Okręgowy,

* art. 410 k.p.k. poprzez nieuzasadnione przyjęcie za podstawę wyroku jedynie

części okoliczności ujawnionych w trakcie postępowania dowodowego, a

pominięcie tych dowodów czy ich części, z których płyną informacje, iż:

5

- oskarżony potrącił wpierw pokrzywdzoną W. M., a dopiero potem zahamował

(św. Z.)

- droga do przejścia dla pieszych była pusta i doskonale widoczna już z

wyjazdu z zakrętu (św. W. H.)

* art. 424 k.p.k. poprzez nie wyjaśnienie podstawy zwłaszcza faktycznej a także i

prawnej zaskarżonego wyroku w kontekście ujawnionych dowodów, a zwłaszcza w

oparciu o jakie przepisy i jakie stanowiska tak doktryny i orzecznictwa Sąd uznał, że

„jedynym możliwym rozstrzygnięciem było uniewinnienie oskarżonego od

stawianego zarzutu", tym bardziej że Sąd Okręgowy wyraźnie zaznaczył

obowiązujący, a przemilczany przez Sąd Rejonowy, przepis § 47 ust. 4

rozporządzenia z dnia 31 lipca 2002 roku w sprawie znaków i sygnałów drogowych

* art. 167 kpk w związku z art. 170 § 1 pkt 5 k.p.k. poprzez niezasadne oddalenie

wniosku niżej podpisanego pełnomocnika o uzupełniające przeprowadzenie

przesłuchania biegłych na rozprawie, a zwłaszcza uniemożliwienie na rozprawie

odniesieniu się obu zespołów biegłych (biegły B. z jednej strony i biegły K. i S. z

drugiej strony) i uznanie tychże czynności jako zmierzających do przewlekania się

postępowania karnego, tym bardziej, że:

- konieczność przeprowadzenia takiej konfrontacji przed powołaniem nowej

opinii zauważał po części Sąd Okręgowy (konieczność dokonania wielu

wskazanych na s. 17 uzasadnienia ustaleń),

- dowód taki dopuścił sam SR na rozprawie w dniu 14 lipca 2009 roku,

jednakże biegli nie odnieśli się do swoich opinii wobec faktu braku wzajemnej

wiedzy na ich temat,

- w w/w dniu po odmowie biegłych Sąd w drodze postanowienia dopuścił dowód ze

wspólnej pisemnej opinii obu zespołów biegłych (sic!), zaznaczając poza

postanowieniem, iż mogą ewentualnie przy trudnościach sporządzić odrębne opinie,

- po sporządzeniu tych opinii odmówiono bezpośredniego przesłuchania biegłych

na rozprawie, mimo wszystkich wskazanych powyżej okoliczności,

- uznano że wniosek pełnomocnika zmierza do przewlekania postępowania,

mimo iż sprawa trwała ponad 2 lata, a także mimo tego, iż sprawy znoszone były z

wokandy m.in. przez opóźnienia wielotygodniowe biegłych w nadesłaniu opinii

2. błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę wyroku mający wpływ na

jego treść, a sprowadzający się do mylnego uznania, iż:

6

• oskarżony nie ponosi odpowiedzialności za zaistniałe zdarzenie, mimo iż

poprawna analiza zgromadzonego materiału dowodowego, który byłby możliwy

nadto do uzupełnienia dalszymi wskazanymi w apelacji i wcześniejszym wyroku SO

dowodami, pokazuje, że oskarżony jest co najmniej współwinny zdarzenia, w

wyniku którego śmierć poniosła W. M.

W konkluzji autor apelacji wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i

przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Rejonowemu.

Po rozpoznaniu apelacji wyrokiem z dnia 22 czerwca 2011r., Sąd

Okręgowy utrzymał w mocy zaskarżony wyrok i zwolnił oskarżycielkę prywatną od

ponoszenia kosztów sądowych w postępowaniu odwoławczym.

Kasację od powyższego wyroku Sądu Okręgowego wniósł pełnomocnik

oskarżycielki posiłkowej E. W. W kasacji zarzucił rażące naruszenie:

1) art. 438 k.p.k. poprzez utrzymanie w mocy przez Sąd Okręgowy

orzeczenia Sądu I instancji pomimo zaistnienia okoliczności uzasadniających jego

uchylenie, jako że Sąd Rejonowy w sposób jaskrawy naruszył zasadę prawdy

materialnej opisaną w art. 2 § 2 k.p.k., a co zostało uwidocznione w uzasadnieniu

wyroku, które zawiera hipotezy i domniemania Sądu, mimo braku podstaw w

materiale dowodowym, powodując jednocześnie naruszenie art. 424 § 1 k.p.k., a co

z niezrozumiałych względów zostało zaakceptowane z naruszeniem wielu reguł

procesowych przez Sąd Okręgowy, który, już raz przecież rozpoznając

przedmiotową sprawę, rozpoznanie sprawy ograniczył do jedynie dwóch założeń

znanych w sprawie przed orzeczeniem z dnia 29 sierpnia 2008 roku (prędkość

pojazdu oskarżonego H. oraz miejsca potrącenia zmarłej W. M.) i całkowicie

dowolnie przyjął, iż Sąd I instancji prawidłowo ocenił materiał dowodowy z

uwzględnieniem reguł z art. 4,7 k.p.k. nie wskazując jednocześnie, dlaczego w

zakresie w/w reguł niżej podpisany pełnomocnik błędnie podważał sposób

procedowania w rozpoznawanej apelacji,

2) art. 7 k.p.k. w związku z art. 433 § 2 k.p.k. w związku z art. 457 § 3

k.p.k. poprzez niewskazanie w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, czym kierował

się Sąd Okręgowy uznając zarzuty i wnioski apelacji pełnomocnika oskarżycielki

posiłkowej E.W. za niezasadne, stwierdzając w sposób niezrozumiały i obcy

procedurze (s. 10), „(...) iż zdaniem obecnie rozpoznającego sprawę Sądu

Okręgowego nie ma potrzeby szczegółowego odnoszenia się do konkretnych

zarzutów apelującego.", a w szczególności m.in.:

7

 dlaczego Sąd Okręgowy nie próbował nawet zauważyć (brak jest jakiegokolwiek

odniesienia, nawet jednym zdaniem), iż przedmiotowa sprawa była

rozpoznawana miedzyinstancyjnie po raz czwarty, a zatem nie odniesienie się

choćby co do zasady do zarzutu naruszenia treści art. 442 § 3 k.p.k., a co

buduje wśród przynajmniej niektórych uczestników postępowania przekonanie,

iż twierdzenia Sądu Okręgowego zawarte w wyroku z dnia 29 sierpnia 2008

roku były bez znaczenia przy rozstrzygnięciu w zaskarżonym wyroku,

 dlaczego wyprowadzono w sprawie odmienne, niż w wyroku sprzed 3 lat,

zapatrywania prawne, m.in. co do kwestii uprzywilejowania pieszego przed

kierowcą samochodu w obrębie przejścia dla pieszych, co jest istotne w świetle

kategorycznego stwierdzenia Sądu II instancji w zaskarżonym wyroku, iż

wszelkie kwestie (w tym także reakcja kierowcy, odpowiednia do wieku -

spóźniona lub nie, właściwe obserwowanie przedpola jazdy, istnienie lub nie

znaku D-6) są bez znaczenia w świetle faktu nie ustąpienia pierwszeństwa

przez zmarłą W. M., do czego była zobligowana.

Formułując te zarzuty pełnomocnik wniósł o uchylenie zaskarżonego

orzeczenia i poprzedzającego je orzeczenia Sądu Rejonowego i przekazanie

sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji.

W pisemnej odpowiedzi na kasację Prokurator Okręgowy wniósł o jej

oddalenie. Wniosek ten jednak został zmieniony przez Prokuratora Prokuratury

Generalnej na rozprawie kasacyjnej, bowiem podzielając słuszność zarzutu z

punktu 2 kasacji wniósł on o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy

Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje.

Kasacja jest zasadna w zakresie zarzutu obrazy art. 433 § 2 k.p.k. w zw. z

art. 457 § 3 k.p.k. w zw. z art. 7 k.p.k. (zarzut w pkt 2), i to tej jego części, która

dotyczy pominięcia oceny dowodu z zeznań świadka S. przy wypowiedzeniu

poglądu prawnego, który w konsekwencji doprowadził do uniewinnienia

oskarżonego. Takie określenie trafności kasacji, w zestawieniu z treścią

sformułowanych zarzutów, wskazuje, że to argumentacja zawarta w uzasadnieniu

kasacji zadecydowała o jej uwzględnieniu. Nie stoi temu na przeszkodzie treść art.

434 § 1 zd. drugie k.p.k. w zw. z art. 518 k.p.k. i w zw. z art. 536 k.p.k., albowiem

to właśnie uchybienie, określone wprawdzie w sposób daleki od formalnoprawnej

poprawności, jak i przejrzystości wywodu, wskazano w kasacji, a to, iż ujęte zostało

8

w jej uzasadnieniu kasacji, nie stanowi podstawy do zaniechania kontroli Sądu

Najwyższego.

Natomiast chybiony okazał się zarzut opisany w pkt 1 kasacji oraz ta część

zarzutu kasacji z pkt 2, która zbudowana została na obrazie art. 433 § 2 k.p.k. w

zw. z art. 457 § 3 k.p.k. w odniesieniu do braku ustosunkowania się do

podniesionego w apelacji zarzutu obrazy art. 442 § 3 k.p.k. W zakresie zarzutu

opisanego w pkt 1 kasacji wystarczy wskazać, że obraza art. 438 k.p.k. miałaby

miejsce tylko wówczas, gdyby sąd odwoławczy stwierdził istnienie uchybienia z pkt

1-4 tego przepisu, a pomimo tego nie dokonałby uchylenia zaskarżonego wyroku

lub jego zmiany. Treść uzasadnienia wyroku dowodzi, że taka sytuacja nie miała

miejsca. To, że autor kasacji jest przekonany, iż jego apelacja winna skutkować

uchyleniem wyroku, nie jest równoznaczne z tym, że odmienny od oczekiwanego

rozstrzygnięcia wyrok sądu odwoławczego dotknięty jest obrazą przepisów

postępowania. Odnosząc się do kolejnego nieuwzględnionego zarzutu, tj. obrazy

art. 442 § 3 k.p.k. należy na wstępie w sposób skrótowy przedstawić racje, które

doprowadziły do wydania wyroku uniewinniającego przez sąd I instancji. Opisanie

rzeczywistego powodu wydania takiego właśnie wyroku jest konieczne także

dlatego, że zarówno treść apelacji, jak i w przeważającym zakresie kasacji,

dowodzi, iż pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego nie do końca zrozumiał istotę

niekorzystnego dla niego rozstrzygnięcia. Z tego powodu konstruował w apelacji, w

przeważającym zakresie, zarzuty natury formalnej odnoszące się do tzw.

wytycznych poprzednio orzekającego sądu odwoławczego, nie atakując frontalnie

podstawy błędnego rozstrzygnięcia. Takie podejście wynikało zapewne z braku

właściwej analizy uzasadnienia wyroku sądu I instancji lub też nieumiejętności

uchwycenia powodu wydania takiego wyroku. Te mankamenty widoczne były także

w kasacji.

Z uzasadnienia wyroku sądu I instancji wynika, że w oparciu o wskazane

dowody (str. 4) ustalił on, iż oskarżony jadąc w kierunku K., poruszając się z

prędkością dozwoloną w obszarze zabudowanym, za dwoma pojazdami, znalazł

się w sytuacji, w której W. M., piesza prowadząca rower, przekroczyła prawą

krawędź jezdni (patrząc w kierunku jazdy oskarżonego) i weszła na przejście dla

pieszych po tym, jak przejechały dwa samochody jadące przed oskarżonym; w tym

momencie samochód oskarżonego znajdował się 16 metrów przed pieszą.

Oskarżony podjął wówczas czynności zmierzające do zatrzymania samochodu, ale

9

odległość od pieszej nie pozwalała na zatrzymanie pojazdu. Sąd I instancji

stwierdził, że nawet gdyby przyjąć niewystąpienie opóźnienia w reakcji kierowcy

(oszacował je na średnio-statystyczny czas 0,5 sekundy - str. 4), a zatem gdyby

oskarżony zareagował bez jakiejkolwiek zwłoki (co jak się wydaje nie jest możliwe -

uw. SN), to droga zatrzymania samochodu wyniosłaby 28 metrów. Z tego też

powodu stwierdzono, że R. H. nie miał możliwości uniknięcia wypadku. W zakresie

– jak to sąd I instancji ujął – najistotniejszych ustaleń faktycznych, a więc tych

odnoszących się do prędkości pojazdu, którym kierował oskarżony, miejsca

potrącenia pieszej, prędkości z jaką poruszała się po przejściu dla pieszych

pokrzywdzona, sąd oparł się formalnie na dwóch opiniach, tj. opinii zespołu

biegłych fundacji Akademii Medycznej w P. oraz biegłego W. K. (str. 5, 6), choć

merytorycznie zaaprobował w całości opinię tego ostatniego biegłego, i to ona stała

się podstawą ustaleń faktycznych. Co istotne, w sposób konkretny i precyzyjny

podał również, dlaczego nie oparł swoich ustaleń faktycznych w tym zakresie na

opiniach biegłych: J. S., L. B. (str. 5-6 uzasadnienia wyroku). Warto przy tym

wskazać, że w apelacji pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej próbował

kwestionować ocenę biegłego L. B. niedostrzegając najważniejszej okoliczności,

która zadecydowała o takiej ocenie, tj. pominięcie zeznań naocznego świadka (str.

9 uzasadnienia wyroku oraz str. 5 apelacji). To właśnie zaś zeznania świadków,

zwłaszcza zaś świadka Z. oraz Z. S. stały się podstawą utrzymania wyroku przez

sąd II instancji (str. 8-10). Już takie stwierdzenie wskazuje, że w tym zakresie sąd

ad quem swoje stanowisko przedstawił w sposób odpowiadający regułom z art. 457

§ 3 k.p.k. w zw. z art. 433 § 1 i 2 k.p.k. Z kolei zarzut apelacji w zakresie opinii

biegłych K. i S. (biegli z fundacji AM w P.) nie wykazywał, aby dane zawarte w tej

opinii były sprzeczne z treścią opinii biegłego W. K., którego to opinia w całości

stała się podstawą ustaleń sądu I instancji, ale oparty był na twierdzeniu, iż biegli ci

winni być przesłuchani przed sądem, chociaż przecież takiego wniosku w ogóle w

toku postępowania nie złożono (por. k. 922 i nast. oraz str.12 i 16 apelacji). Jak

więc z powyższego wynika w apelacji jej autor nie ujął uchybienia, które

wskazywałoby na wady opinii W. K., w zakresie dotyczącym ustaleń co do ruchu

pojazdu, odległości samochodu w momencie wejścia pieszej na jezdnię, drogi

przebytej przez pieszą, czy też koniecznej do zatrzymania samochodu odległości.

Taka konstrukcja zwykłego środka odwoławczego, przy uwarunkowaniu

wynikającym z treści art. 434 § 1 zd. drugie k.p.k., dowodziła, że w istocie w

10

apelacji nie postawiono takich zarzutów, które wskazywałyby na to, iż określenie

odległości w jakiej był samochód oskarżonego od wkraczającej na przejście dla

pieszych pokrzywdzonej jest nieprawidłowe. Co więcej, w apelacji nie zaatakowano

nawet sposobu w jaki sąd I instancji doszedł do wniosku, iż była to właśnie

odległość 16 metrów, w sytuacji, gdy biegły w swojej opinii przedstawił kilka

wariantów przebiegu zdarzenia i dla tych wariantów określił tę odległość na od 16

metrów do 23 metrów (nigdzie natomiast nie określił odległości na 26 metrów - uw.

SN; odległość taką ujęto natomiast, równocześnie z odległoscią 16 metrów, na str.

4 uzasadnienia wyroku, w części, która nie zawierała ustaleń faktycznych, a w

której wskazano na przyczynę wypadku). Opisując z kolei dlaczego nie oparł się w

całości na opinii zespołu biegłych, tj. L. K. oraz M. S., sąd I instancji wskazał, że w

opinii tej w sposób zbieżny określono najważniejsze parametry techniczne, tak, jak

w opinii W. K., a jedynie wyciągnięto inne wnioski co do możliwości uniknięcia

wypadku. Zespół biegłych stanął bowiem na stanowisku, że oskarżony zbliżając

się do przejścia dla pieszych i widząc pieszą z rowerem w rejonie tego przejścia,

powinien zmniejszyć prędkość tak, aby w wypadku wtargnięcia pieszej na jezdnię,

móc uniknąć jej potrącenia (zob. str. 9 uzasadnienia wyroku). Nietrudno dostrzec,

że stwierdzenie to nosi w istocie charakter wypowiedzi prawnej, a przecież biegli

nie powinni interpretować przepisów prawa o ruchu drogowym, gdyż to należy do

sądu (wyrok SN z dnia 17 stycznia 1987 r., V KRN 474/86, OSNPG 1988, z. 3, poz.

29).

Z uzasadnienia wyroku sądu I instancji wynikało wprost, że sąd ten na tle

okoliczności dotyczących prędkości jazdy oskarżonego (dopuszczalnej i

nieprzekraczającej 50 km/h), odległości samochodu od przejścia dla pieszych w

momencie wejścia na nie pieszej (przyjął 16 metrów - str. 2 i 4 uzasadnienia

wyroku w części dotyczącej ustaleń faktycznych), odległości jaką przebyła piesza

na przejściu do chwili uderzenia (1,5 m od prawej krawędzi jezdni), koniecznej

odległości dla zatrzymania pojazdu (28 metrów przy braku jakiegokolwiek

opóźnienia reakcji kierowcy), przyjął, że oskarżony zgodnie z art. 26 ust. 1 ustawy

z dnia 20 czerwca 1997 r. prawo o ruchu drogowym był zobowiązany zachować

szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na

przejściu (podr. SN). Dalej wskazał, że piesza wtargnęła na jezdnię bezpośrednio

przed nadjeżdżający pojazd, a w postępowaniu oskarżonego nie sposób dopatrzeć

11

się zachowania wskazującego na naruszenie szczególnej ostrożności w danych

okolicznościach sprawy.

W sytuacji, gdy w uzasadnieniu poprzedniego wyrok sądu ad quem, na

skutek którego sprawa była rozpoznawana obecnie przez sąd I instancji, sąd ten

nakazał wnikliwe rozpatrzenie wszystkich okoliczności, a dostrzegając

mankamenty dotychczasowych opinii biegłych sugerował zasięgnięcie jeszcze

jednej opinii (por. k. 552-561), to jasne jest, że powoływanie się na naruszenie art.

442 § 3 k.p.k. przez sąd I instancji jawiło się merytorycznie chybione. Autor apelacji

powołując się na naruszenie art. 442 § 3 k.p.k. abstrahował bowiem od rzeczywistej

przyczyny wydania wyroku uniewinniającego. W tym więc zakresie można

zrozumieć stanowisko sądu II instancji, który wskazał w końcowej części swojego

uzasadnienia, iż w takiej sytuacji nie ma potrzeby szczegółowego odnoszenia się

do konkretnych zarzutów apelacji opartych w przeważającym zakresie na

naruszeniu tego przepisu (str.10). Wprawdzie nie powołał się na przepis art. 436

k.p.k., ale zestawienie okoliczności oraz powodów, dla których wydano wyrok

uniewinniający, usprawiedliwiało zmarginalizowanie stanowiska sądu II instancji co

do pozostałych zarzutów apelacji. Nie można jednak pominąć, że w pięciu punktach

sąd ten ustosunkował się do niektórych kwestii poruszonych w apelacji,

podkreślając wszakże, iż najistotniejsze okazało się zagadnienie prawne na tle

bezspornych ustaleń faktycznych.

W tej sytuacji postawienie w kasacji zarzutu naruszenia art. 433 § 2 k.p.k. w

zw. z art. 457 § 3 k.p.k. w odniesieniu do postawionego w apelacji zarzutu

naruszenia art. 442 § 3 k.p.k. okazało się zupełnie chybione i musiało skutkować

nieuwzględnieniem kasacji w tym zakresie.

Natomiast rację ma autor skargi kasacyjnej, że sąd ad quem nie odniósł się

w sposób wystarczający do tej kwestii, która została wyartykułowana w

uzasadnieniu apelacji, a którą należy określić jako zarzut błędnej oceny

zachowania przez oskarżonego szczególnej ostrożności w zaistniałej sytuacji

drogowej (str. 13-14 apelacji). W tej części apelacji jej autor wskazał bowiem, że

inni uczestnicy ruchu drogowego (świadek S.) zatrzymali się przed przejściem dla

pieszych, co mogło wpłynąć na zachowanie pieszej W. M., a co pozostało

niedostrzeżone przez sąd I instancji oraz biegłych. Jest przy tym bezsporne, że z

ustaleń faktycznych poczynionych w sprawie wynika, że świadek Z. S. jadąc

samochodem Ford Fiesta od strony K. (a więc w kierunku przeciwnym niż

12

oskarżony - uw. SN), zatrzymał się przed przejściem dla pieszych do którego

doszła W. M., w celu przepuszczenia tych pieszych, którzy znajdowali się po jego

lewej stronie; za nim zatrzymały się inne pojazdy (str.1 uzasadnienia wyroku).

Rację miał również autor apelacji, że nie sposób znaleźć w uzasadnieniu wyroku

sądu meriti argumentacji, w której nastąpiłoby ustosunkowanie się do tego

elementu stanu faktycznego w aspekcie zachowania szczególnej ostrożności przez

oskarżonego. Skoro zatem w apelacji sformułowano taki zarzut, to obowiązkiem

sądu ad quem było ustosunkowanie się do niego, stosownie do treści art. 433 § 2

k.p.k. w zw. z art. 457 § 3 k.p.k. Tymczasem sąd odwoławczy okoliczność tę

określił jako należącą jedynie do ocen związanych z kulturą jazdy, a zatem nie

podlegającą ocenie prawnej co do powinności uczestników ruchu i uznał, że inni

kierowcy nadjeżdżający z przeciwnej strony nie mieli „prawnego obowiązku

zareagowania” na zatrzymanie się przez Z. S. (str. 8 uzasadnienia wyroku). Rację

ma skarżący, który w kasacji (str. 9-10) wskazuje, że wyrażone przez sąd

odwoławczy zapatrywanie prawne co do zmarginalizowania, w kontekście zasad

ruchu drogowego, zachowania Z. S. nie stanowi właściwej oraz rzetelnej oceny

zarzutu odwoławczego; co istotne jest ono także błędne. Trzeba bowiem odróżnić

od strony normatywnej, to że w sytuacji, gdy na przejściu dla pieszych nie ma

pieszych, a nawet także wtedy, gdy piesi zatrzymali się przed przejściem, kierowca

pojazdu zbliżającego się do takiego przejścia ma pierwszeństwo przed pieszymi

(zob. art. 26 ust. 1 w zw. z art. 13 ust.1 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. prawo o

ruchu drogowym – t.j. Dz. U. z 2005 r., Nr 108, poz. 908 ze zm. – dalej jako u.p.d.),

od nałożonego na tego kierowcę obowiązku zachowania szczególnej

ostrożności w sytuacji zbliżania się do tego przejścia. Co do tej pierwszej

sytuacji (pierwszeństwa kierującego) należy w pełni zgodzić się z generalnymi

uwagami obu orzekających sądów, które znajdują wsparcie w poglądach doktryny

(zob. np. R. A. Stefański, Prawo o ruchu drogowym. Komentarz, 3. wydanie, tezy 4

- 6 do art. 26 oraz teza 12 do art. 4 i przywołane tamże orzeczenia SN, w tym wyrok

z dnia 7 listopada 1996 r., II KKN 90/96, Prok. i Pr. 1997, nr 4). Jest jednak również

oczywiste, że nałożony w art. 26 ust. 1 u.p.d. w zw. z art. 2 pkt 22 u.p.d. na

kierującego pojazdem, który zbliża się do przejścia dla pieszych, obowiązek

zachowania szczególnej ostrożności winien być postrzegany także jako

polegający na zwiększeniu uwagi nie tylko co do zachowania pieszych

znajdujących się przed przejściem dla pieszych lub w jego najbliższej okolicy, ale

13

także w odniesieniu do innych uczestników ruchu drogowego, których postąpienia

mogą w sposób istotny wpłynąć na podjęcie przez pieszych zachowań sprzecznych

z obowiązującymi zasadami bezpieczeństwa w ruchu drogowym. O ile bowiem

kierowca takiego samochodu ma prawo założyć, że sama obecność pieszego,

przestrzegającego zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego, a znajdującego się

przed przejściem dla pieszych, nie oznacza, iż wtargnie on nagle na przejście

przed zbliżający się do przejścia samochód (por. R. A. Stefański, op.cit., s.155-157),

o tyle założenie to przestaje istnieć, gdy możliwe do zaobserwowania zachowanie

innego uczestnika ruchu wskazuje z dużym prawdopodobieństwem na

niedostosowanie się pieszego do obowiązujących przepisów i zasad

bezpieczeństwa ruchu drogowego. Taka sytuacja niewątpliwie zaistniała w

niniejszej sprawie. Zatrzymanie się pojazdów przed przejściem dla pieszych, w

celu umożliwienia przejścia przez jezdnię pieszym oczekującym przy lewej

krawędzi jezdni przed oznakowanym przejściem dla pieszych, powinno stanowić

wyraźny sygnał dla kierujących pojazdami poruszającymi się w przeciwnym

kierunku niż pojazdy, które się zatrzymały przed przejściem, że piesi mogą

„odczytać” taką sytuację jako zachęcenie ich do wejścia na przejście dla pieszych.

Taka sytuacja – którą sąd odwoławczy opisał jako „dżentelmeńskie” zachowanie –

powinna zatem, mając chociażby na uwadze doświadczenie życiowe, prowadzić

do utraty zasady ograniczonego zaufania w odniesieniu do pieszych, skoro mogli

być oni zachowaniem innym użytkowników drogi niejako „sprowokowani” do

skorzystania z możliwości przejścia przez jezdnię. W takich warunkach kierowca

jadący samochodem w przeciwnym kierunku winien zmniejszyć prędkość do takiej,

która umożliwi mu zatrzymanie pojazdu przed przejściem dla pieszych, w sytuacji,

gdy piesi skorzystają z takiej możliwości. Na marginesie tego wywodu podnieść

należy, że z obowiązku zachowania szczególnej ostrożnością w takiej sytuacji nie

zwalniało oskarżonego także to, iż z uwagi na ruch pojazdów jadących przed nim

miał on ograniczoną możliwość właściwej interpretacji zachowania pojazdów, które

zatrzymały się na przeciwnym pasie jezdni (str. 19 uzasadnienie wyroku sądu I

instancji).

Skoro zatem sąd odwoławczy do zarzutu apelacji pełnomocnika oskarżyciela

posiłkowego nie odniósł się w sposób rzetelny, a kwestię związaną z zachowaniem

Z. S. w kontekście zasady określonej w art. 26 ust. 1 p.r.d. w istocie pominął, to

należało zaskarżony wyrok uchylić, a sprawę oskarżonego przekazać do

14

ponownego rozpoznania sądowi II instancji w postępowaniu odwoławczym.

Możliwość wpływu tego uchybienia na treść wyroku jest bowiem oczywista (art.

523 § 1 k.p.k.). Skoro bowiem naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu

drogowym, jako znamię przestępstwa z art. 177 § 2 k.k., polegałoby na

niezachowaniu szczególnej ostrożności już w momencie, w którym oskarżony

widząc pieszych przy przejściu dla pieszych, miał możliwość dostrzeżenia

pojazdów zatrzymujących się przed przejściem dla pieszych, a pomimo tego

zaniechał w tym momencie podjęcia stosownych działań, które zapobiegałyby

skutkowi lub zmniejszałyby jego rozmiary, to kwestia braku realnej możliwości

zatrzymania pojazdu przy odległości 16 metrów od przejścia dla pieszych, nie

miałaby kluczowego znaczenia, albowiem obowiązek podjęcia określonych działań

nie wiązał się z chwilą wkroczenia pieszej W. M. na przejście dla pieszych.

Sąd ten w toku ponownego rozpoznawania apelacji pełnomocnika

oskarżyciela posiłkowego zrealizuje obowiązki wynikające z art. 457 § 3 k.p.k. w zw.

z art. 433 § 2 k.p.k., a ustosunkowując się do zawartego w apelacji zarzutu,

weźmie pod uwagę, jako zapatrywanie prawne z art. 442 § 3 k.p.k., stanowisko

Sądu Najwyższego wyrażone w odniesieniu do sposobu rozumienia pojęcia

„zachowania szczególnej ostrożności” ujętego w art. 26 ust. 1 u.p.d.

Z tych wszystkich powodów należało orzec jak w wyroku.

Sąd orzekł o zwrocie opłaty od kasacji na rzecz oskarżycielki posiłkowej w

oparciu o przepis art.527 § 4 k.p.k.